MISZMASZ TWOJA GAZETA

PORTAL DLA DŁUŻNIKÓW, WIERZYCIELI, KOMORNIKÓW, SĘDZIÓW I PRAWNIKÓW
Dziś jest:  czwartek 12 lutego 2026r.

PRZEGLĄD PRASY

  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar

question marks 2215 1280Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce wyłączyć hałas z boisk, kortów, bieżni i skateparków spod rozporządzenia w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku. Budzi to poważne obawy Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma istotne wątpliwości co do zgodności projektu z Konstytucją

 

Wykluczenie obiektów sportowych i rekreacyjnych spod norm hałasowych trzeba uznać za wymagające ponownego przemyślenia - napisał Marcin Wiącek do minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski.

 

Wystąpienie ma związek z pilnymi pracami legislacyjnymi MKIŚ w celu wyłączenia hałasu z boisk, kortów, bieżni i skateparków spod rozporządzenia Ministra Środowiska z 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku.

 

Wątpliwości konstytucyjne

Rzecznik wskazuje na istotne wątpliwości co do zgodności projektu rozporządzenia nowelizującego z Konstytucją RP.

Celem ma być realizacja obowiązku "popierania rozwoju kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży” (art. 68 ust. 5 Konstytucji). Dostrzegając jego wagę, RPO wskazuje, że promowanie aktywności sportowej nie może się odbywać kosztem prawa obywateli do ochrony przed hałasem. Rozwój kultury fizycznej nie może być celem samym w sobie – służy bowiem wartości nadrzędnej, jaką jest profilaktyka zdrowotna.

Wykładnia ust. 5 nie może prowadzić do naruszenia gwarancji z ust.4 art. 68, który stanowi, że władze publiczne są zobowiązane do zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.

 

Władze publiczne nie mogą tolerować np. emisji zanieczyszczeń do środowiska jako nieuniknionej konsekwencji uprawiania sportu. A nadmierny hałas – w myśl Prawa ochrony środowiska - jest rodzajem zanieczyszczenia.

 

Hałas jako czynnik destrukcyjny dla zdrowia człowieka

Szkodliwość hałasu potwierdzają specjaliści. "Hałas to nieprzyjaciel naszego zdrowia" - podkreśla prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, twórca Światowego Centrum Słuchu i konsultant krajowy w dziedzinie otorynolaryngologii.

Za główne zagrożenie w obszarach zurbanizowanych i czynnik negatywnie wpływający na zdrowie jest uznawany hałas komunikacyjny. Wzmocnienie go innym rodzajem hałasu, z obiektów sportowych – przez wyłączenie go z jakiejkolwiek reglamentacji - budzi poważne obawy.

Na hałas z rozgrywek sportowych składają się m.in. odgłosy piłek, dźwięki gwizdka i okrzyki: trenera, zawodników i publiczności. Jest to hałas nagły, tzw. impulsowy. Według prof. Henryka Skarżyńskiego "hałas impulsowy jest znacznie bardziej niebezpieczny niż hałas ciągły. Dociera on bowiem często do ucha nieprzygotowanego na odbiór silnych dźwięków”.

 

 

Do BRPO wpływa coraz więcej skarg na hałas z obiektów sportowych i rekreacyjnych, a nawet placów zabaw dla dzieci. Niekiedy uniemożliwia on rozmowę, również w domu. Osiąga od 75 do 90 db, także w nocy.

 

Skarżący żyją w permanentnym stresie; sięgają po pomoc psychiatry w związku ze stanami depresyjno-lękowymi. Dzieci nie mają warunków do nauki, często budzą się w nocy. Przebywanie w ogrodzie czy na podwórku jest wykluczone, zwłaszcza latem. Skarżący muszą wtedy pozostawać w domach z zamkniętymi oknami.

 

Ponoszą też koszty wygłuszania mieszkań, wymiany okien na dźwiękoszczelne. Nie pomagają ani zatyczki do uszu, ani przenosiny sypialni w dalszą część mieszkania. A sprzedaż domu czy mieszkania nie opłaca się, bo takie sąsiedztwo zaniża jego wartość.

 

Zarazem skarżący nie sprzeciwiają się samemu istnieniu obiektów sportowych czy rekreacyjnych. Domagają się zaś egzekwowania przez ich zarządców regulaminów użytkowania i zabezpieczania przed korzystaniem z nich w celach niesportowych (np. spotkań przy głośnej muzyce i alkoholu).

 

Skarżący bez skutku proszą o pomoc służby porządkowe. Zgłoszenia są ignorowane albo nie dają rezultatu, gdyż po interwencjach sytuacje się powtarzają. Prośby do lokalnych władz o budowę stosownych zabezpieczeń nie są uwzględniane.

 

Ze skarg do RPO i praktyki wynika, że korzystanie ze środków sądowych - powództw o zaprzestanie niedozwolonych immisji (art. 144 Kodeksu cywilnego) lub o naruszenie własności (art. 222 § 2 Kc) - jest ostatecznością. Ludzie decydują się na to dopiero, gdy podmioty odpowiedzialne nie wywiązują się z obowiązków; gdy doniesienia mieszkańców do władz lokalnych są ignorowane, a prośby o polubowne rozwiązanie problemu oraz wprowadzenie rozwiązań zabezpieczających przed hałasem - bezskuteczne.

 

Doprowadzenie do zaprzestania lub ograniczenia korzystania z obiektu sportowego mocą orzeczenia sądu powszechnego jest dla przeciętnego obywatela bardzo trudne. Ciężar dowodu spoczywa na stronie powodowej, czyli mieszkańcach. Orzeczenie sądu musi zaś poprzedzać postępowanie dowodowe, często z opiniami biegłych.

 

Dlatego wykluczenie obiektów sportowych i rekreacyjnych spod norm hałasowych trzeba uznać za rozwiązanie wymagające ponownego przemyślenia. Sport nie powinien być uznawany za dobro nadrzędne wobec miru domowego - spokoju, wypoczynku i niezakłóconego snu w miejscu zamieszkania. Stwarzanie warunków dla rozwoju kultury fizycznej i ochrona przed hałasem nie mogą być stawiane w kontrze do siebie, jako wartości konkurencyjne. Wartości te da się pogodzić i odpowiednio ze sobą wyważyć.

 

Dlatego należałoby zaproponować rozwiązanie prowadzące do zminimalizowania konfliktów społecznych, oparte na opiniach specjalistów od budownictwa, akustyki i zdrowia człowieka. Celowe jest także przeprowadzenie szerokich i realnych konsultacji społecznych, które pozwolą poznanie przyczyn konfliktów.

 

Tymczasem przy tworzeniu projektu - z uwagi na potrzebę jego pilnego wejścia w życie - konsultacje publiczne i opiniowanie skrócono do 7 dni. Niejasny jest powód nadania projektowi klauzuli pilności.

 

 

 

LS

RPO
foto: Pixabay

 

 

 

miszmasz-menu-module

NA SKRÓTY