MISZMASZ TWOJA GAZETA

PORTAL DLA DŁUŻNIKÓW, WIERZYCIELI, KOMORNIKÓW, SĘDZIÓW I PRAWNIKÓW
Dziś jest:  niedziela 20 sierpnia 2017r.

PRZEGLĄD PRASY

  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar

Dlaczego nie warto i nie opłaca się być syndykiem

 

Wirtualne adresy i majątek w postaci starej drukarki i ryzy taniego papieru. To najczęstszy obraz spółek, których likwidację przeprowadzają syndycy w Polsce. Z zawodu, który był prawdziwą niszą, stali się cechem frustratów, którzy więcej tracą na swojej pracy, niż zarabiają.

 

Zawód syndyk

Syndykiem może być osoba fizyczna, która ma pełną zdolność do czynności prawnych i licencję doradcy restrukturyzacyjnego. Może nim też być spółka prawa handlowego, której wspólnicy ponoszący odpowiedzialność lub będący członkami zarządu posiadają taką licencję. W trakcie postępowania upadłościowego syndyk jest kierownikiem jednostki, której upadłość prowadzi. Ile warta jest praca syndyka i na jakie zarobki mogą liczyć najwięksi syndycy?

 

Dwa lata temu głośno było o rekordowej wypłacie warszawskiego syndyka, który za 12-letnie zarządzanie majątkiem upadłego Metro-Projekt zainkasował prawie 7,5 mln złotych. Na tyle wycenił jego pracę sąd upadłościowy.

 

Takie zarobki kuszą, ale jedynie śmietanka środowiska syndyków może liczyć na takie wynagrodzenia. Przez lata wypaczony wizerunek syndyka utrwalany przez doniesienia prasowe o milionowych wypłatach dla syndyków sprawił, że w tym zawodzie swojego szczęścia szukało coraz więcej młodych absolwentów prawa. Podobnie jak w przypadku innych zawodów prawniczych, kryzys na rynku przyszedł około 2008–2010 roku.

 

 

 

Źródło i więcej:

https://gf24.pl/wydarzenia/kraj/item/682-upadek-syndykow

 

miszmasz-menu-module

NA SKRÓTY