MISZMASZ TWOJA GAZETA

PORTAL DLA DŁUŻNIKÓW, WIERZYCIELI, KOMORNIKÓW, SĘDZIÓW I PRAWNIKÓW
Dziś jest:  sobota 25 listopada 2017r.

PRZEGLĄD PRASY

  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar
  • Miszmasz - Czarny Piar

thought 2123970 340INTERWENCJA

Po ukazaniu się artykułu:

Sędzia Marta Orzeł miała okazję wyjaśnić wątpliwości, ale tego nie uczyniła. Dlaczego?

sędzia Marta Orzeł w dniu 11 października tak napisała do redakcji:

"Informuję ogólnie, nie nawiązując do żadnej konkretnej sprawy, że oskarżony powinien rozumieć akt oskarżenia. Jako sędzia prowadzący sprawę nie jestem uprawniona do ustosunkowania się do zarzutów oskarżonej, o czym już informowałam w rozmowie telefonicznej"

 

Komentarz

Rzecznikiem prasowym sądu jest prezes Teresa Wilińska. To ona mogła odpowiedzieć na postawione zarzuty. Nie oczekiwaliśmy tego od sędzi Marty Orzeł. Wciąż oczekujemy na wyjaśnienia od prezesa sądu - adresata pytań. Jedno cieszy, że sędzia Orzeł przyznała, że oskarżona powinna rozumieć akt oskarżenia.

 

Sprawie będziemy się przyglądać, gdyż czytelniczka przesłała redakcji takie ustosunkowanie się do wyjaśnień sędzi:

Przesłane do Waszej Redakcji pismo przez SSR Martę Orzeł pokazuje dobitnie, jak prowadzi moją sprawę. Doskonale wie, że w świetle prawa powinnam rozumieć postawione mi zarzuty. A mimo to nie wyjaśnia mi, odsyła do adwokata albo odczytuje fragment moich wyjaśnień, które złożyłam w dniu 8 września 2015 r. I dalej prowadzi sprawę.

Byłam wtedy w panicznym lęku, zasypana pytaniami przez Przewodniczącą, Prokuratora i mojego obrońcę, zadawane miałam pytania sugerujące odpowiedź pod akt oskarżenia. Podczas składania wyjaśnień wystąpiła u mnie ostra reakcja na stres, miałam zawężoną uwagę i świadomość. Nie okazywano mi żadnych dokumentów ani moich pamiętników, w których zapisywałam kwoty otrzymane od inwestora i przekazane innym projektantom.

 

Przypomnienie artykułu

Pani Marzena z Janowa Lubelskiego przesłała redakcji dramatyczny list. Poprosiła o pomoc w sprawie karnej, jaka toczy się przed Sądem Rejonowym w tym mieście. Jest to pokłosie głośnej sprawy, w której oskarżeni zostali pracownicy Wydziału Architektoniczno-Budowlanego janowskiego Starostwa. Mieli w godzinach pracy przyjmować prywatne zlecenia, wykonywać je i następnie sami akceptować - np. pozwolenie na budowę, przebudowę czy legalizację samowoli budowlanej. To tak mogło wyglądać, bardzo upraszczając oczywiście.

 

W rozmowie telefonicznej czytelniczka zapewniła, że choć była tylko szeregowym pracownikiem, to z niej chce się zrobić przywódczynię tych praktyk, ma być "kozłem ofiarnym". Inni otrzymali symboliczne kary, ją chce się wsadzić do więzienia. W jej ocenie, w tym celu spreparowane zostały dokumenty, z kolei te istotne dla jej obrony zaginęły. W dodatku, proces tak jest prowadzony, żeby na nią spadła główna wina. Pani Marzena nie rozumie także poszczególnych zapisów aktu oskarżenia, a wszelkie próby wyjaśniania tej istotnej dla niej kwestii kończą się na uwadze przewodniczącej sędzi Marty Orzeł "że sprawa trwa dwa lata, to powinnam już rozumieć. A zresztą oskarżona ma adwokata z wyboru to powinien jej wyjaśnić co te zarzuty oznaczają".

 

W sprawie prowadzenia procesu tak napisała: "Na rozprawach nie mogę zadawać świadkom pytań, bo jeszcze nie dokończę, a przewodnicząca już wie, że to pytanie jest nieistotne dla sprawy i je uchyla. Prosiłam, aby zapisała moje pytania, a następnie je uchyliła. Takie zapisy w protokole nie oddają treści, o co ja pytam. Zapisy w protokole przedstawiają moje wypowiedzi, tak jakbym nie potrafiła policzyć do pięciu. Albo przeinaczony wyraz, albo opuszczony i już sens zdania jest zupełnie inny".

 

Czytelniczka po każdej rozprawie składa wnioski o sprostowanie protokołu z rozprawy.

 

Sprawa ta jest trochę nie po linii naszego dziennika interwencyjnego, głównie zajmujemy się egzekucjami komorniczymi. Sprawy karne to dla nas zupełnie nowy grunt.

 

Jednak dramatyzm listu i wręcz błaganie o pomoc sprawiły, że zadaliśmy pytania Prezesowi SR w Janowie Lubelskim, dołączając do nich list czytelniczki.

 

Zadane pytania:

- Czy osoba oskarżona powinna rozumieć akt oskarżenia?

- Czy sędzia może tak postępować, jak zostało to przedstawione w liście do redakcji?

- Proszę o ustosunkowanie się (ogólne) do podniesionych przez czytelniczkę zarzutów.

 

Sądziliśmy, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona, że czytelniczka jednak trochę przekoloryzowała. Pytania zadaliśmy kilkakrotnie, gdyż nie było żadnej, nawet najmniejszej reakcji ze strony sądu. W końcu zadzwoniliśmy do sekretariatu prezesa sądu Teresy Wilińskiej, która jest zarazem rzecznikiem prasowym. Prezes Wilińska przebywała jednak na urlopie, zastępowała ją sędzia Marta Orzeł, która jest wiceprezesem sądu.

 

Sędzia M. Orzeł mogła cokolwiek odpowiedzieć, spróbować wyjaśnić zarzuty. Mogła np. również napisać, że do czasu zakończenia procesu nie może nic wyjaśniać. Nie odpisała nam jednak nic.

 

Na palcach jednej ręki możemy policzyć taką postawę rzecznika prasowego sądu. Tak zawsze było w sytuacjach, gdy czytelnicy mieli rację, a z zarzutami rzecznik prasowy wolał się nie mierzyć, wolał je przemilczeć.

 

 

 

JW

 

miszmasz-menu-module

NA SKRÓTY